Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.

Premiera 31 grudnia 2007


  • Muzyka – Duke Ellington
  • Reżyseria i choreografia – Jarosław Staniek
  • Kierownictwo muzyczne i aranżacje – Stanisław Fiałkowski, Adam Skrzypek
  • Scenografia i kostiumy - Katarzyna Nesteruk
  • Przekład tekstów piosenek – Michał Rusinek
  • Konsultacja układów stepowania - Agnieszka Brańska
Występują
  • Justyna Antoniak (Młoda), Agnieszka Bogdan / Agnieszka Oryńska (Femme Fatale), Natalia Grosiak (Laleczka), Justyna Szafran (Zagmatwana), Magdalena Wojnarowska (Wytworna), Bogna Woźniak (Szalona), Maciej Maciejewski (Utracjusz), Konrad Imiela (Twardziel), Tomasz Leszczyński (Cichy), Bartosz Picher (Mr Swing, Mistrz Ceremonii), Cezary Studniak (Opiumista)

Tancerze

  • Ewelina Adamska, Bożena Bukowska, Małgorzata Fijałkowska-Studniak, Maja Lewicka, Magdalena Wiczkowska, Maciej Cierzniak, Krzysztof Gliszczyński, Piotr Małecki, Michał Pietrzak, Marek Szczygieł
oraz
  • Dominik Budlovsky z Pragi, lat 13
  • Mistrz Świata i Europy w stepowaniu


The CAPITTOL CLUB Choir

  • Katarzyna Mirowska, Katarzyna Piasecka, Magdalena Śniadecka-Skrzypek, Tomasz Leszczyński

BIG BAND

  • dyryguje Stanisław Fiałkowski
  • Adam Skrzypek (Band Leader) – bass, Rafał Karasiewicz – piano, Artur Lesicki / Maciej Mazurek – gitara, Michał Czwojda / Dariusz Kaliszuk – perkusja, Adam Lepka – trąbka, Jakub Waszczeniuk / Maciej Fortuna – trąbka, Jerzy Skalski / Łukasz Kłos - trąbka, Artur Tomczak – puzon, Łukasz Perek – puzon, Marcin Wołowiec – puzon, Janusz Brych – saksofony, Krzysztof Urbański – saksofony, Sławomir Dudar – saksofony, Jerzy Główczewski - saksofony, Karol Gola – saksofon baryton

Szalona epoka jazzu, klimat słynnego nowojorskiego Cotton Clubu - i noc w towarzystwie bohaterów piosenek króla jazzu, prawdziwy big band, efektowne kostiumy, światła i kolory, precyzyjne układy taneczne ze stepowaniem, a przede wszystkim cudowne, porywające utwory Duke'a Ellingtona.


Prasa po premierze

Rewiowy sen na jawie
Pisze Leszek Pułka w Dzienniku (dodatek Kultura TV)
Wystarczy użyć dwóch przymiotników, aby docenić "Swing!..." we wrocławskim Capitolu - jest stylowy i energetyczny. [...] W "Swingu!..." balet chodzi jak dynamo-maszyna: artyści stepują, podnoszą i skaczą jak nakręceni, w świetnym rytmie, wabiąc seksownymi kostiumami i ciałami, czasem aż rozbawieni tańcem. "Swing!..." nie jest dokumentalną podróżą w czasie. Piosenki Ellingtona i scenografia oraz kostiumy Katarzyny Nesteruk nienachalnie teleportują widzów w lata 30. Być może postać clowna-sprzątacza sugeruje mity wielkiego kryzysu, a tkaniny, biżuteria, fryzury i rekwizyty atmosferę prohibicji, popisów girls w nocnych klubach i mafijnych porachunków. Ale to nie jest spektakl socjologiczny, lecz projekcja muzyki, która niczym "Deszczowa piosenka" pozwalała paskudne życie zastąpić tańcem do utraty tchu. Artystom Stańka podróż się udała. W Capitol Clubie realność i sen mieszają się swobodnie Podobnie jak epoki. Narkotycznym halucynacjom towarzyszą hawajskie faktury i kolory, żądzom - kolory krwi, pereł i oksydowanej stali rewolwerów. Spektakl mieni się, bawi, wzrusza. Pozbawiony dialogów i fabuły świat pozwala na dziecięcy zachwyt.
Cała recenzja w Dzienniku z dn. 25 stycznia 2008

Swingiem opętani
Pisze Grzegorz Cholewa w Gazecie Wyborczej
"Dostaliśmy cynk, że nie ma jak swing" - śpiewają w swej nowej premierze aktorzy Capitolu. Cynk okazał się dobry, bo to właśnie swingowa muzyka jest głównym bohaterem blisko dwugodzinnego widowiska w reżyserii choreografa Jarosława Stańka. [...]
Jarosław Staniek przenosi nas do wyimaginowanego Capitol Clubu, w którym rzeczywiście czas płynie jakby wolniej, a sytuacje rozgrywające się na scenie często wymykają się z surowych ram realności i jawy. Spektakl świetnie mieści się w rewiowej konwencji. Jest pozbawiony dialogów i fabuły, dlatego też całość bardziej przypomina musicalową impresję. [...]
Galopujące dęciaki, niepozostająca im dłużna sekcja rytmiczna, smaczne solówki wszystkich bez wyjątku saksofonistów i trębaczy, walkingowe pościgi kontrabasisty Adama Skrzypka - już sam koncert piętnastoosobowego zespołu z tym repertuarem byłby z pewnością niemałą frajdą! To dzięki muzykom właśnie "Swing" był głównym bohaterem wieczoru i w pierwszej kolejności dla nich warto najnowszy spektakl w Capitolu zobaczyć, a właściwie usłyszeć.
Cała recenzja w portalu gazeta.pl na stronach wrocławskich

Udany musical we wrocławskim Capitolu
Pisze Marta Wróbel, Polska The Times Gazeta Wrocławska
[...] - Zawsze chciałem zrobić musical w stylistyce złotej ery jazzu - przyznaje Imiela. Uważany już za legendę muzyki swing w Polsce, kompozytor i dyrygent Stanisław Fijałkowski, miał od dawna podobne plany.
- Pomysł pojawił się, gdy zobaczyłem wystawianą w latach 60. na Broadwayu rewię ze standardami Duke'a Ellingtona "Sophisticated Lady". To mój muzyczny guru, znam każdy jego utwór - mówi Fijałkowski, który dyryguje swingowym big bandem na scenie Capitolu. A big band gra fantastycznie. Nic dziwnego, że "Swing" miał swoją premierę w sylwestra - przy pulsującej sekcji rytmicznej i galopujących dęciakach trudno usiedzieć w miejscu. Ale musical to nie tylko świetne aranżacje przebojów Ellingtona. To także opowiedziane tymi utworami historie. Spektakl nie ma fabuły ani dialogów, a poszczególne postaci jako goście wymyślonego przez reżysera i choreografa Jarosława Stańka Capitol Clubu (o tym, że jesteśmy we Wrocławiu, a nie w Nowym Jorku, przypomina nam co jakiś czas radiowy didżej) wyśpiewują to, co im w duszy gra: pożądanie, samotność w wielkim mieście, tęsknotę za ukochaną osobą.
- "Swing" jest o ludziach, którzy przyszli do klubu, żeby się zapomnieć. Mam nadzieję, że widzowie poczują się podobnie: zatracą się w swingowym szaleństwie - mówi Staniek. Najbardziej imponujące jest zakończenie spektaklu, kiedy wszyscy artyści, wraz z kilkunastoma tancerzami, wykonują piosenkę "Dostaliśmy cynk" ( "It don't mean a thing", tłum. Michała Rusinka). Przydałoby się w "Swingu" więcej takich zbiorowych scen. Mimo to musical i tak robi wrażenie. Mamy stepowanie, elementy tanga, tańca współczesnego, efektowne kostiumy, bogatą scenografię i gościa niespodziankę: po raz pierwszy na scenie Capitolu można zobaczyć dwunastoletniego mistrza świata w stepowaniu - Dominika Budlovskiego z Pragi. "Swing" to kolejne, po "Gorączce", zrobione z rozmachem musicalowe widowisko na wysokim poziomie.
Cała recenzja w portalu polskatimes.pl na stronach Gazety Wrocławskiej

Dostaliśmy cynk, że nie ma jak swing...
Pisze Magdalena Długosz w portalu dlastudenta.pl
Był to prawdziwy show, atmosferą powracający do starych dobrych czasów, kiedy to w klubach rozbrzmiewały big bandy, śpiewały wokalistki w cekinowych sukienkach i pojawiali się stepujący artyści. Ci, którzy lubią musicale, pamiętają stare filmy z udziałem Freda Astaire i nadal słuchają Sinatry, na pewno nie rozczarują się „ Swingiem!”.
Tamtej nocy w teatralną rzeczywistość wrocławskich klubów wkroczył odjazdowy kwartet w za dużych marynarkach, zgrabne tancerki wijące się po scenie i długowłose boginie. Śpiewający artyści nocą opanowali miasto, wychodząc nawet z kanałów.
W "Swingu!" każdy znajdzie coś dla siebie. Widz może podziwiać występy z ogniem, tancerki z odktytym biustem, unoszącego się w powietrzu motyla w świetlistej poświacie, sceny miłości i zazdrości. Moje ucho wyłapało też słodko brzmiącą barwę głosu Natalii Grosiak.
Dynamika, pikanteria i widowiskowość to cechy, które bez wątpienie można przypisać temu niezwykłemu musicalowi.
Cała recenzja na wrocławskich stronach portalu dlastudenta.pl


Zdjęcia ze spektaklu, fot. Bartłomiej Sowa 



Zdjęcia z prób na sali baletowej, fot. Bartłomiej Sowa