Scenariusz i reżyseria: Cezary Studniak
Teksty i muzyka: Tymon Tymański
Choreografia: Małgorzata Fijałkowska
Kostiumy: Katarzyna Adamczyk
Projekcje multimedialne: Paweł Kamiński
Efekty muzyczne: Łukasz Wójcik

Występują: Cezary Studniak (Wszystko, co wiąże się z mężczyzną), Małgorzata Fijałkowska (Wszystko, co mężczyzna potrafi pokochać), Łukasz Wójcik (Ryboświadek)

 


Twórczość literacka Tymona Tymańskiego, poza nieodzownym szyderczo-absurdalnym rymem, ujawnia tu także zaskakująco duże pokłady liryki i czułości. W spektaklu oglądamy relacje męsko-damskie, przedstawione z całym bagażem piękna, głupoty, erotyzmu, powszedniości, perwersji, nudy, zaskoczenia i rozczarowania.
Cezary Studniak i Małgorzata Fijałkowska przeistaczają się w zawrotnym tempie – z ról sfrustrowanych małżonków, bywalców dyskotek i agencji towarzyskich mkną ku kreacjom swojsko-gminnych prymitywów, i robią to z niezwykłym wdziękiem. Łukasz Wójcik w roli ryby (świadka nie całkiem niemego) obserwuje z niepokojem ich kolejne brawurowe metamorfozy.
Widzowie pękają ze śmiechu, choć w powietrzu wisi słynna gogolowska fraza: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie…”
Spektakl trwa około 80 minut.
Przeznaczony jest tylko dla widzów dorosłych.

 


RECENZJE

Capitol wreszcie zaserwował „Mdłość, Mniezłość, Miłość”, danie, na które przyszło nam długo czekać, czyli Kury po wrocławsku. Ale nasza cierpliwość się opłacała – spektakl jest świetny.

(…) Każdy, kto tęskni do nieodżałowanej, nieistniejącej już formacji yassowej, musi spektaklu z trzema „m” w tytule wysłuchać i zobaczyć. Bo to perwersyjne przeboje trójmiejskiej grupy napędzają przedstawienie, które jest zmieniającym się jak w kalejdoskopie wideoklipem.
Wraz z utworami zmieniają się układ sceniczny i stylistyki: od discopolowego „Śmierdzi mi z ust", po bluesowy „Widziałem cię z innym chłopcem", jest jazz, disco, rock, a w każdej piosence inny rodzaj miłości. Jest małżeńska, własna, homoseksualna, kazirodcza, masochistyczna, wirtualna, zabójcza, po miłość do motoru. Groteskowe teksty podkręca gra aktorska, kostiumy, taniec, projekcje wideo.
Jest zabawnie, prowokacyjnie, poetycko i zmysłowo. A wykonanie „Cellulitis” ze zmienioną w kalafior wiotką Fijałkowską-Studniak i „Kobiety niestety”, w którym Studniak zmienia się w wielkiego masturbatora, to prawdziwe specialité de la maison.
Agata Saraczyńska, Gazeta Wyborcza, 8 lutego 2007


foto: M. Kondarewicz, grudzień 2013


zdjęcia premierowe, 2007

 Website Security Test

Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.